Koszykówka Sport24.pl » Koszykówka » Kluby

Anwil Włocławek

Anwil Włocławek
Foto: Sport24.pl
Pełna nazwa: WTK Anwil Włocławek
Barwy: niebiesko - biało - zielone
Prezes: Zbigniew Polatowski
Trener: Emir Mutapcić
Adres: ul. Chopina 10/12
87-800 Włocławek
Telefon: 054-412-10-05
Strona WWW: www.wtkanwil.com.pl
Rok założenia: 1991
Obiekty: Hala Mistrzów

Włocławskie Towarzystwo Koszykówki Anwil Włocławek – polski klub koszykarski, grający w Polskiej Lidze Koszykówki nieprzerwanie od 1992.

W 1990 grupa sponsorów postanowiła przejąć opiekę nad III-ligową drużyną Włocławii. Utworzono również kierownictwo sekcji w składzie: Andrzej Dulniak, Artur Radke i Zbigniew Polatowski. Pierwszymi zagranicznymi wzmocnieniami w historii byli: Jewgienij Pustogwar oraz Siergiej Staniewski. Drużyna wygrywając rywalizację na szczeblu regionu oraz nie ponosząc żadnej porażki w półfinałach i finałach, wywalczyła awans do II ligi.

Byli czołową drużyna II ligi. O sile Provide-Włocławii stanowili tacy gracze jak: Igor Griszczuk, Jewgienij Pustogwar, czy Jarosław Dubicki. Zespół z Kujaw uplasował się na drugim miejscu w tabeli, przegrywając z Pogonią Szczecin jedynie różnicą koszy i o awans do ekstraklasy musieli walczyć w barażach z Górnikiem Wałbrzych. Pojedynki obydwóch drużyn były niesamowicie ciekawe. Jednak lepsi okazali się zawodnicy z Kujaw, wygrywając rywalizację 3:1 (107:106, 85:94, 100:95, 104:91) i tym samym osiągając awans do ekstraklasy koszykarzy.

W pierwszym sezonie w I lidze doszło do zmiany strategicznego sponsora drużyny. Ze względu na fakt, iż spółka Provide wycofała się ze sponsorowania - klub pod swą opiekę wzięła Kujawska Fabryka Farb i Lakierów "Nobiles". Lepszej inauguracji rozgrywek ekstraklasy nie można było sobie wymarzyć. Nobiles wygrał we Włocławku z Zastalem Zielona Góra 100:94. Na początku celem było pewne miejsce w I lidze, jednak z każdym zwycięstwem coraz częściej myślano o pierwszej ósemce najlepszych drużyn. Zespół z Kujaw zaskoczył chyba wszystkich. W sezonie zasadniczym wygrali z takimi drużynami jak: Śląsk Wrocław, czy Lech Poznań. Nobiles awansował do play-off z siódmej pozycji, gdzie spotkał się w pierwszej rundzie ze Stalą Bobrek Bytom. Początek rywalizacji nie był udany, NOBILES przegrał dwa pierwsze spotkania (84:88, 80:93). Jednak nie poddali się i walczyli do końca. W efekcie zwyciężyli w trzech kolejnych meczach (109:91, 69:68, 90:83), co dało awans do półfinału. Tam los ich zetknął z ASPRO Wrocław - jednym z czołowych kandydatów do medalu. Zespół z Kujaw pokonał również i tę przeszkodę, wygrywając w stosunku 3-2 (103:115, 94:86, 95:92, 56:72, 72:69) i dotarł do finału rozgrywek o Mistrzostwo Polski. W finale czekał już inny zespół z Wrocławia - PCS Śląsk. Mistrzowie Polski okazali się zbyt wymagającym rywalem dla beniaminka z Włocławka, Nobiles przegrał ze Śląskiem 0-3 (73:121, 84:92, 65:101). Królem strzelców sezonu został Igor Griszczuk (1044 pkt.), trzecie miejsce zajął Roman Olszewski (1027 pkt.). Oprócz srebrnych medali zespół wywalczył także prawo reprezentowania polskiej koszykówki w rozgrywkach o Puchar Europy.
Sezon 1993/1994.

Po udanym poprzednim sezonie nikt już nie lekceważył drużyny z Włocławka. Nobiles przez cały sezon zasadniczy grał bardzo dobrze, co pozwoliło zająć im drugie miejsce przed fazą play-off. Najlepsi w Polsce szybko przebrnęli przez ćwierćfinał, wygrywając z Aspro Brzeg Dolny trzy mecze z rzędu-102:88, 105:98, 116:67. Także walka w półfinale z Lechem Batimex Poznań nie sprawiła większych problemów (wyniki spotkań-119:108, 109:87, 97:90). Natomiast w finale Nobiles spotkał się po raz drugi z wrocławskim klubem, przegrywając 1:3 (83:74, 79:87, 80:81, 73:81).

W tym sezonie najlepszy polski klub koszykarski po raz pierwszy miał zaprezentować się w europejskich pucharach. Jednak na początku Nobiles musiał przebrnąć przez rundę wstępną. Tam wygrał z takimi rywalami jak: Tapiolan Honka Espoo (Finlandia), Żalgiris Kowno (Litwa), AD Ovarese Ovar(Portugalia) i awansował do rozgrywek grupowych. Nobiles zajął czwarte miejsce w grupie i nie awansował dalej. Jednak punkty zdobyte przez WTK dały Polsce 15. miejsce w rankingu Federacji Narodowych w Europie. Natomiast w lidze nie było najgorzej. Klub z Włocławka zajął trzecie miejsce po sezonie zasadniczym i już w ćwierćfinale pokonał Mistrza Polski-Śląsk Wrocław 3:0 (86:77, 88:72, 86:76). Przygoda w fazie play-off skończyła się na półfinale. Włocławianie przegrali po zaciętych meczach z Mazowszanką Pruszków 3:2 (69:82, 83:90 ,90:78, 68:67 ,60:76). Mecz o trzecie miejsce to potyczka ze Śnieżką Aspro Świebodzice. WTK zdobyło trzecie miejsce, wygrywając gładko 3:0 (101:82, 98:76, 85:78). Za rok 1994 Włocławskie Towarzystwo Koszykówki Nobiles zostało odznaczone dyplomem fair play Polskiego Komitetu Olimpijskiego za szczególne zasługi w promowaniu wartości fair play w środowisku kibiców.

Pierwszym Amerykaninem klubu z Włocławka okazał się Ike Corbin. Celem zespołu na ten sezon była znów walka o mistrzostwo. Przez sezon zasadniczy włocławianie szli jak burza. WTK przystąpiło do fazy Play-Off z pierwszego miejsca. Jednak w pierwszej rundzie WTK zmierzyło się z toruńska Elaną i wygrało dopiero po pięciu spotkaniach. w Półfinale Nobiles uległ Śląskowi 1:3 i pozostała walka o brązowy medal. Niestety i tam Nobiles przegrał. Tym razem pogromcą ekipy z Włocławka okazała się Polonia Przemyśl. W tym samym sezonie włocławianie ponownie okazali się jedynym polskim klubem liczącym się na arenie europejskiej. W swych występach w Pucharze Europy awansowali do fazy rozgrywek grupowych, gdzie mieli okazję zmierzyć się m.in. z PAOK Saloniki, Dynamo Moskwa, Olimpią Smelt Lublana . Nie wypadli w tej konfrontacji okazale - zajęli przedostatnie miejsce w grupie, doznając m.in. dwóch druzgocących porażek z PAOK Saloniki: 66:109 (35:49) i 57:112 (30:58). Po sezonie 95/96 nastąpiła zmiana trenera. Wojciecha Krajewskiego zastąpił Jacek Gembal. Jednak i on nie zagrzał długo miejsce na ławce zespołu z Włocławka. Do końca tego sezonu jako pierwszy trener pracował Wojciech Kobielski.

Ten sezon zapowiadał się jeszcze gorzej niż ubiegły. Po przeciętnych występach w rundzie zasadniczej włocławianie szybko polegli w ćwierćfinale z Komfortem/Forbo Stargard Szczeciński 73:77, 70:87, 70:76. Za to musieli jednak zapłacić kary finansowe, jakie nałożył na nich zarząd klubu w związku z kompromitującą postawą w całym sezonie. Szansą na uratowanie twarzy miało być zdobycie po raz trzeci z rzędu Pucharu Polski - nie doszło jednak i do tego po porażce z Polonią Przemyśl 113:114 (102:102, 54:56). Natomiast w europejskich rywalizacjach Nobiles/Azoty radził sobie bardzo dobrze. Z trzeciego miejsca w grupie A awansował do 1/16 Pucharu Europy, gdzie przegrali dwumecz z FC Porto.
Sezon 1997/1998.

Cały sezon natomiast upłynął pod znakiem poszukiwań ratunku dla dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazła się włocławska koszykówka. W ten sposób funkcję I trenera objął szkoleniowiec reprezentacji Polski - Eugeniusz Kijewski. Do Włocławka ściągnięto amerykańską, nieco przykurzoną, gwiazdę polskich parkietów - Keitha Williamsa. Perłą jednakowoż okazał się sprowadzony do Polski w połowie sezonu amerykański center David van Dyke. Nobiles/Azoty musiał wziąć udział w barażach i walczyć z PKK Wartą Szczecin o wejście do fazy play-off. W efekcie dostał się do pierwszej ósemki, jednak już w ćwierćfinale poległ z bardzo silną ekipą Ericssona Bobrów Bytom. Włocławianie skończyli sezon na 7 siódmym miejscu.
Sezon 1998/1999.

Celem było powrócenie do czołówki. Na początku wszystko się udawało. Włocławianie szli jak burza. Na start w play-offach wygrali z ekipą z Torunia 3:1. Walka o brąz dla koszykarzy Ericcsona Bobrów Bytom, którzy przegrali z zespołem z Włocławka 3:0. W finale czekał już Zepter Śląsk Wrocław. Siedem meczów stojących na najwyższym poziomie i...wygrana Śląska. Po raz kolejny zespół z Włocławka musiał zadowolić się srebrnym medalem. Jednak nikt z kibiców Nobilesu nie pamiętał o stracie Gregova, która zadecydowała o zwycięstwie Wrocławian. Gdy o 3 nad ranem, autokar z drużyną podjechał pod halę OSiR-u szału radości nie było końca. Jak się okazało to była największa szansa Igora Griszczuka, aby pokonać Śląsk w finale. Jednak to nie załamało włocławian. Byli jeszcze bardziej żądni rewanżu. Do Włocławka przyszedł Raimonds Miglinieks. Ten sam, który w ubiegłym sezonie karcił Nobiles celnymi trójkami z 8 metrów.
Sezon 1999/2000.

Sezon zasadniczy był udany. Jednak po porażce z zespołem ze Szczecina z posadą trenera pożegnał się Eugeniusz Kijewski. Na jego miejsce przyszedł Daniel Jusup, który od razu wziął sprawy w swoje ręce. Najpierw ze składem pożegnał się Timmons, a parę tygodni później Jeffries. W ich miejsce Jusup ściągnął Litwina - Dainusa Adomaitisa, specjalistę od zadań obronnych i swojego krajana - Chorwata Ivana Grgata. Po raz kolejny mimo wielu konfliktów Anwil awansował do finału. Włocławianie o Mistrzostwo Polski zmierzyli się... z Zepterem Śląskiem Wrocław. Po dwóch zwycięstwach we Wrocławiu 78:64 i 62:48 wrocławianie przyjechali do Włocławka, by tu najpierw minimalnie ulec 57:59 w meczu pierwszym, lecz już w kolejnym po dogrywce pokonać Anwil 71:70. W Hali Ludowej Śląsk postawił już kropkę nad i, wysoko zwyciężając 84:71. Marzenia o złocie znów trzeba było odłożyć na kolejny rok...

Kolejny sezon z tym samym celem - zdobycia mistrzostwa Polski. Pomóc to osiągnąć mieli tacy gracze jak Vladimir Krstić, czy Davor Marcielić. Anwil znów awansował do finału. Znów była szansa na mistrzostwo. Znów zespół nie wykorzystał jej. Pogromcą okazał się znowu Śląsk Wrocław. Podopieczni Muliego Katzurina wygrali tę potyczkę 4:1, a marzenia o złocie trzeba było odłożyć na kolejny sezon.

Trener Stefan Tot, mając do dyspozycji bardzo duży budżet, ściągnął do Włocławka takie gwiazdy, jak Aleksander Koul czy Ed O'Bannon. Wspierać ich mieli Goran Savanović i Jeff Nordgaard. 6-letni kontrakt podpisał również Armands Šķēle, który w oczach wielu kibiców miał być drugim Igorem Griszczukiem. Dużo się mówiło, że to jest sezon Anwilu Włocławek. W tym roku również została zbudowana nowa hala, w której rozgrywają do dziś mecze koszykarze z Włocławka-Hala Mistrzów. Anwil przeszedł jak burza sezon zasadniczy i dopiero w półfinale napotkali silnego przeciwnika- Prokom Trefl Sopot. Po zaciętych spotkaniach podopieczni Aleksandra Petrovicia polegli w stosunku 3:2 i została walka o brązowy medal. Jednak i w "małym finale" włocławianie przegrali ze Stalą Ostrów Wlkp. W lidze Anwil nie zachwycił, jednak to co zrobił w Pucharze Saporty zasługuje na pochwałę. Zespół z Włocławka dotarł aż do półfinału, ulegając dopiero Pamesie Walencje w dwóch spotkaniach. Ten sezon jest również ostatnim sezonem Igora Griszczuka jako zawodnika. Igor został drugim trenerem .

Nikt się nie spodziewał, że do Włocławka przyjdzie Andriej Urlep. Słoweniec miał na koncie 4 Mistrzostwa Polski w 4 sezonach spędzonych w naszym kraju. Kibice z Włocławka liczyli, że i w tym sezonie "magia Urlepa" zadziała i Anwil zdobędzie pierwsze mistrzostwo w historii klubu. Sezon zasadniczy włocławianie zakończyli na drugim miejscu. W ćwierćfinale i półfinale zawodnicy Urlepa nie przegrali ani jednego meczu. Jednak w finale nie było tak łatwo. Naszpikowany gwiazdami zespół Prokomu Trefla Sopot chciał również zdobyć złoto. Pierwszy mecz wygrywali włocławianie, którzy dzięki "złotemu" rzutowi Jeffa Nordgaarda zapewnili sobie zwycięstwo w ostatnich sekundach. Po meczach we Włocławku był remis-2:2. Teraz czekał Anwil mecz w Sopocie. Jak się później okazało-wygrany mecz. Teraz przed drużyną z Włocławka była wielka szansa na zdobycie upragnionego złota. Prowadzili 3:2 i czekał ich mecz przed własną publicznością. Po dramatycznym i emocjonującym do ostatniej sekundy meczu Anwil Włocławek zdobył pierwsze Mistrzostwo Polski. Całe miasto oszalało. Wszyscy fetowali sukces drużyny. Magia Urlepa zadziałała...

Tym razem do Włocławka przyjechali młodzi, perspektywiczni gracze, którzy wciąż się jeszcze uczyli prawdziwej koszykówki. Jednak Andrej Urlep chciał powtórzyć sukces z poprzedniego sezonu. Liderami zespołu byli: Armands Šķēle i Dušan Bocevski. Włocławianie po sezonie zasadniczym zajęli trzecie miejsce. W ćwierćfinale napotkali Unię/Wisłę Kraków. Szybko jednak rozprawili się z tym zespołem i w półfinale zmierzyli się z jednym z kandydatów do zdobycia tytułu mistrzowskiego-Prokomem Treflem. W rywalizacji do 3 zwycięstw był remis po 2. Włocławianie w ostatnim meczu stracili 3 graczy, którzy przez kontuzje nie byli zdolni do gry. Po dość wyrównanym widowisku przegrali mecz o wejście do finału i musieli zadowolić się walką o brąz. Po pojedynkach we Włocławku i w Warszawie było 1:1 i decydował mecz w Hali Mistrzów. Tam po rewelacyjnej pierwszej kwarcie to Polonia okazała się lepsza i zdobyła trzecie miejsce. Anwil znów był poza podium.

Sezon zapowiadał się bardzo ciekawie. W sezonie zasadniczym Anwil zanotował 8 zwycięstw z rzędu na początku rozgrywek. Jednak później coś się zacięło. Włocławianie nie byli już sobą i przegrywali coraz więcej meczów. W lutym doszło do Anwil trzech nowych zawodników i nie trzeba ukrywać, że bardzo zmienili oblicze zespołu. Bardzo duża zasługa jest po ich stronie, że zespół Andreja Urlepa dobrze sobie radził. Zajął drugie miejsce po sezonie zasadniczym i szybko rozprawił się w ćwierćfinale ze Śląskiem Wrocław, a w półfinale z warszawską Polonią. O złoty medal Anwilowi przyszło walczyć z Prokomem Treflem. Mecze były bardzo zacięte. Gracze z Włocławka bardzo dobrze sobie radzili, jednak to nie wystarczyło, by odnieść sukces. Podopieczni Andreja Urlepa przegrali tę rywalizację 4:2 i zdobyli srebrny medal Mistrzostw Polski.

źródło: wikipedia
Polityka prywatności Regulamin Reklama Dołącz do nas Kanały rss Kontakt FAQ
Sport24.pl   2007-2012   Wszelkie prawa zastrzeżone
0.1375 -
Firma w holdingu PMPG